• Trademark Partners

Najczęstsze zaniechania skutkujące utratą praw do znaku towarowego w Chinach.

Zaktualizowano: 12 sie

W zglobalizowanym świecie cenne znaki towarowe padały, padają i niestety będą padać łupem nieuczciwych osób zgłaszających je w złej wierze do ochrony. Skala procederu jest tym większa im lukratywniejszego rynku dotyczy. Nasze doświadczenie pokazuje, że na terenie Chin skala problemu jest na prawdę niemała.


Rozwiązanie tytułowego problemu jest pozornie proste - by nie stracić praw do swojego znaku towarowego po prostu należy do zawczasu zgłosić do ochrony w Chinach. Powstaje oczywiste pytanie: kiedy dokładnie to zrobić, na jakim etapie projektu ekspansji? Najlepszym momentem wydaje się być okres w rozwoju firmy, kiedy biznes zaczyna przekraczać granice Polski. Moment przekroczenia jest przy tym sformułowaniem umownym - jest on inny w przypadku producenta makaronu, kosmetyku czy też obuwia i wprost wynika ze strategii ekspansji a inny dla internetowego start-up'a, dla którego rynek jest "tylko" jeden - ten globalny.


Nieduży polski producent, którego możliwości rozwojowe ograniczają się do terytorium Polski nie ma potrzeby chronić swojej marki w Chinach (chyba, że kupuje za Wielkim Murem opakowania czy gotowe produkty pod swoją marką). Firma, która planuje bardzo szybki rozwój biznesu w Polsce, następnie w Europie by w końcu wyruszyć z biznesem w świat, powinna dokonać zgłoszenia znaku do ochrony niezwłocznie. Jest bowiem wiele punktów styku, gdzie znak może zostać podpatrzony i zgłoszony w złej wierze w wielu krajach, w tym w Chinach.


Z doświadczenia możemy wymienić kilka sytuacji, w których osoba nieuczciwa może podpatrzeć markę i następnie zgłosić ją w złej wierze do ochrony. Eldorado dla takich osób są targi handlowe. Nawet laik przechadzający się po nich łatwo dostrzeże dużych, ważnych graczy w danej branży - wystarczy spojrzeć na wielkość stoiska, na jego umiejscowienie czy generalnie na sposób wystawienia się firmy. Imprez targowych nie brakuje i nie chodzi tylko o targi w Chinach czy Azji, ale także wystawy krajowe. Analogicznie wizyta w supermarkecie lub innym sklepie branżowym to doskonały rekonesans po branży. Wystarczy kilkadziesiąt zdjęć i mamy do dyspozycji cały katalog marek liderów, wiceliderów rynku jak i pozostałych producentów w danej branży.


Innymi krytycznymi momentami, kiedy producent naraża się na podobne ryzyko jest wysyłanie katalogów i ofert na podejrzane, niezweryfikowane zapytania ofertowe. Błędem jest także łatwowierność w rozmowach z potencjalnym partnerami biznesowymi, którym chętnie opowiadamy o produktach i markach jakie mamy w portfelu, czasem nawet o planach nowych wdrożeń. Wymiana korespondencji w takich przypadkach bez zabezpieczonych uprzednio praw do własnych znaków towarowych jest proszeniem się o kłopoty. Spotkaliśmy się także z sytuacją, gdzie producent świadomie planował zgłaszać znak do ochrony w Chinach dopiero gdy prowadzone negocjacje biznesowe zakończą się sukcesem a handel z chińskim partnerem przyniesie określony wolumen. W ten sposób przedsiębiorca chciał potwierdzić rynek na swoje produkty w Chinach i otrzymać biznesowe uzasadnienie przeznaczenia określonego budżetu na ochronę znaku w Państwie Środka.


Chiny są wielkie, potencjał handlowy z Państwem Środka jest potężny. Wiedzą to także osoby, które wyszukują znaki towarowe by je na siebie zgłosić. Spóźniony przedsiębiorca staje wówczas przed trudnym dylematem - czy odkupować prawa do znaku, czy odpuścić sobie biznes w Chinach, czy może próbować odzyskać znak w trybie przewidzianym w chińskim prawie. I choć jest to możliwe pod pewnymi warunkami, to jednak wymaga więcej czasu i budżetu, niż zgłoszenie zawczasu.